Sztuczka z gwoździem - przebicie ręki gwoździem

Pokazy iluzji to widowiska, które nie tylko zadziwiają, intrygują lub przenoszą do bajkowego świata magii, ale również czasami mrożą krew w żyłach. Takich emocji również poszukuje niekiedy publiczność. Żeby odnieść się do tego tematu ciężko znaleźć w moim repertuarze takie numery, ponieważ przyjąłem inny styl iluzji i to nie do końca jest moje tak zwane flow. Jednak w swojej nazwijmy karierze, miałem okazję żonglować piłą łańcuchową, chodzić po linie lub jeździć na dwu metrowym jednokołowym rowerze. Triki te jednak mimo wszystko nigdy nie narażały widza na niebezpieczeństwo. W świecie iluzjonistów dochodziło natomiast czasami do wypadków podczas niebezpiecznych ucieczek jak słynny Houdini, ale niestety miały one również miejsce na polskiej scenie iluzji. Najbardziej znany takie wypadek to nieudana sztuczka z gwoździem.

Sztuczka z gwoździem - dlaczego się nie udała?

W tym poście nie chciałbym oceniać profesjonalizmu lub postaci magika, który dokonał tej bardzo niefortunnej prezentacji ze skutkiem niestety utraty na zdrowiu prowadzącej program śniadaniowy. Chcę natomiast przedstawić kilka faktów o tym czemu sztuczki takie jak ta, którą tutaj opisze, nie udawały się już kilka razy w historii iluzji. W trikach, które mają za zadanie mrozić krew w żyłach widowni najczęściej nie chodzi o fakt, iż na prawdę sztuczka jest niebezpieczna. Ale o sposób przedstawienia jej jako właśnie taką, ekstremalną. Podczas tej iluzji widz miał ryzykować trafieniem gołą dłonią w torebkę z możliwym ustawionym na sztorc ostrym gwoździem. Jednak przy prawidłowej prezentacji, szansa na wypadek jest równa zeru. W tym pokazie doszło niestety do tragedii. Prezenterka trafiła dłonią w ostry, ukryty w papierowej torbie gwóźdź. Po chwili transmisja została przerwana. W mediach pojawiły się spekulacje iż to specjalny zabieg marketingowy stacji telewizyjnych, które oczywiście były mitem. Do wypadku doszło na prawdę. Nie obnażając sekretów tej iluzji, wykonawca przeprowadził błędnie tak zwany set up, czyli ustawienie co doprowadziło ostatecznie do tragedii.

Ta sytuacja przekonała mnie jeszcze bardziej w tym, że kierunek rozwoju mojego pokazu, który przyjąłem jest słuszny i nie naraża on nigdy na żadne straty mojej widowni.

Chyba, że stracone zegarki, w tym akurat jestem całkiem niezły.

Comments are closed.