Pokaz magii i iluzji - Wrocław i niezwykła publiczność

Przez ponad 10 lat występów iluzji w calym kraju miałem okazje wielokrotnie odwiedzać różne miasta w Polsce, ale jednym z tych ulubionych jest miasto stu mostów, czyli Wrocław. Z ogromnym sentymentem odwiedzam rynek we Wrocławiu, gdzie 10 lat temu stawiałem jedne z pierwszych poważnych kroków jako artysta uliczny.  Otoczenie i ludzie, których tam spotykałem zdecydowanie wpłynęli na rozwój mojej dojrzałości artystycznej i za każdym razem, umawiając się w punkcie spotkań pod wrocławskim pręgierzem czuję magię w powietrzu. Na hasło iluzjonista Wrocław ludzie nie tylko kojarzą moje  akrobatyczne pokazy na rynku, ale zdecydowanie profesjonalne pokazy iluzji, które prezentuje na eventach firmowych. Pisząc ten post jestem właśnie w drodze do Zamku Topacz, gdzie wielokrotnie występowałem podczas gal i bankietów.  Wrocław to miasto, w którym również występowałem kilkukrotnie w Operze, a raz nawet podczas szczęśliwego castingu do programu Mam talent. To były emocje! Ale o tym napisze Wam w innym poście.

Pokaz iluzji we Wrocławiu

Tak jak pisałem to miasto przywołuje wiele magicznych wspomnień, dlatego też o jednym takim występie Wam opowiem. Jeśli widzieliście moje show na żywo to wiecie, że poza przygotowanym repertuarem staram się szukać flow i świetnego kontaktu z publicznością a gdy to już następuje improwizuje indywidualne sztuczki pod moją publiczność co daje im podwójne zaskoczenie. Ulubione triki podczas improwizacji to te z zakresu mentalizmu, czyli czytania w myślach jak tzw. Pickpocketing, czyli zabierania zegarków, krawatów, portfeli etc.

Zaprosiłem na scenę widza z publiczności, u którego z daleka dostrzegłem zegarek na skórzanym pasku. Sam najczęściej takie noszę i najlepiej takie mi również zabrać widzowi. Jednak tym razem sytuacja mnie zaskoczyła. Kiedy uczestnik z publiczności stanął na scenie zobaczyłem, że jego zegarek to dokładnie ten sam, który ja również miałem na ręce. Nie mogło być lepiej! Zakryłem mój rękaw tak by widz nie spostrzegł tego faktu i podczas rutyn ze sztuczkami zdjąłem jego zegarek. Kiedy wrócił do publiczności nieświadomy stracenia swojego zegarka, pomachałem ze sceny, trzymając jego czasomierz. Wtedy usłyszałem krzyk z publiczności, na który szczerze czekałem, to częsty komentarz; „ a czy mi wyczaruje tak to pan zegarek?”. W tym momencie wykorzystując mój osobisty zegarek upozorowałem rozdwojenie zegarka na dwa nowe.

Publika była w prawdziwym szoku. Taki pokaz iluzji, Wrocław i publiczność zapamiętała z pewnością na długo.

Comments are closed.